Archiwa kategorii: Biblioteka

Nie święci książki piszą

Czy są Państwo skłonni powiedzieć, że Adolf Hitler,  Włodzimierz Lenin i Józef Stalin należeli do „najwybitniejszych postaci” w dziejach świata? Czy to grona „101 najwybitniejszych” z tychże, ale Polaków, zaliczyliby Państwo Bolesława Bieruta? Jeśli mają Państwo wątpliwości, a może wręcz pewność, że o wymienionych nie wypada mówić jako o „najwybitniejszych”, to dobry znak. Niestety, żadnych hamulców nie mieli autorzy książki „101 najwybitniejszych postaci w dziejach Polski i świata”. Umieszczenie pod tym tytułem biogramów największych zbrodniarzy w historii ludzkości jest osobistą kompromitacją i hańbą dla redakcji wydawnictwa. Nie byłoby sprawy, gdyby tytuł – zamiast zaszczytnej superlatywy „najwybitniejszych” – zawierał określenie „najbardziej wpływowych” postaci; przyjęta ostatecznie wersja dyskwalifikuje książkę, aspirującą do roli historycznego kompendium. Choć minęło nieco czasu od jej wydania (2009), publikacja wciąż bywa dostępna na rynku, choć powinna trafić na przemiał. Tego rodzaju produkty uboczne działalności wydawniczej, bardziej świadczące o niemyśleniu, niż myśleniu, mogą wyrządzić niemałą szkodę w umysłach adresatów, którzy zaczną uważać Hitlera czy Stalina za „najwybitniejszych” w dziejach świata. Wniosek: zamiast do koszyka – do kosza (na śmieci).

Co czytam ? „Polski rząd na uchodźstwie” w oczach brytyjskiego historyka

Mam ochotę polemizować z myślą, że jesteśmy tacy, jakimi widzą nas inni, a nie jakimi widzimy siebie sami (Zofia Nałkowska, „Granica”), jednak warto czasem wsłuchać się w to, co o nas mówią inni. To dotyczy także historiografii, choć nie jest nam łatwo zaakceptować fakt, że to inni mogą mieć rację akurat w tak delikatnej materii, jaką stanowi interpretacja naszych dziejów. Nie przesądzam owej racji, ale wsłuchuję się w głos z oddali. Konkretnie – zza Kanału La Manche. Brytyjski historyk Evan mcGilvray zmierzył się z „arcypolskim” tematem i napisał książkę, która w polskim wydaniu (2011) nosi tytuł „Polski rząd na uchodźstwie”. Oryginalny tytuł jest bardziej wyostrzony, ale nie to jest istotne.

Autor z właściwym cudzoziemcom dystansem do naszych czasem hagiograficznych, czasem martyrologicznych, a niekiedy „legendotwórczych” wizji historii, portretuje najważniejsze postaci rządu emigracyjnego, a właściwie kolejnych gabinetów. Obraz, jaki wyłania się z jego ustaleń, pokazuje „odwieczny”, bo sięgający przynajmniej czasów Mieszka II i Bezpryma, bratobójczy konflikt, u podłoża którego legły zarówno różnice ideowe, jak i animozje personalne. Tak też było w Londynie. Mnóstwo w tej opowieści tragizmu ludzi, którzy w warunkach wolnej Polski mogli być mężami stanu lub tylko statystami na wielkiej scenie, zaś zbieg wojennych okoliczności postawił ich na pierwszym planie.

McGilvray nie unika pewnych błędów czy też uproszczeń, powielania nieprecyzyjnych stwierdzeń (efekt wyłącznie anglojęzycznej bibliografii…), powierzchownej miejscami oceny sytuacji geopolitycznej z iście brytyjskiego punktu widzenia, jednak w ogólnym rozrachunku głos Anglika o Polakach daje do myślenia.

Evan McGilvray, Polski rząd na uchodźstwie, tłum. Zofia Kaleta, wyd. Weltbild, Warszawa 2011, ss. 264.