Smog

    Minister Anna Zalewska napisała trzy listy: do nauczycieli, samorządowców i rodziców. Żeby zrozumieć, o czym naprawdę traktują, konieczny jest ich „rozbiór logiczny”, co niniejszym czynię, opatrując komentarzem poszczególne fragmenty – na początek pierwszego w nich.

    „Chcemy być blisko Państwa” – tylko czy my, nauczyciele, chcemy takiej „bliskości” polityków? Jesteśmy fachowcami w swojej dziedzinie, wiemy, co i jak należy robić. Zapowiedź „bliskości” kojarzy się z sytuacją, gdy nauczyciel przy tablicy będzie czuł obecność jakiegoś „rewizora” tuż za plecami…

    „Chciałabym zaznaczyć, że w sprawach dotyczących organizacji nowego ustroju szkolnego do Państwa dyspozycji będą Kuratorzy Oświaty. Pragnę podkreślić, że we wszystkich województwach działają powołane przez Kuratorów regionalne zespoły koordynacyjne. (…) Do końca marca Kuratorzy Oświaty i Wojewodowie będą kontynuowali w swoich regionach spotkania z rodzicami, nauczycielami, dyrektorami szkół oraz samorządowcami”. Problem w tym, że ze wspomnianych spotkań kompletnie nic nie wynika, bo i nie może wynikać. Czas szumnie zapowiadanych „konsultacji społecznych” w ekspresowym tempie przeminął. Nie ma rzeczywistego dialogu. Nic, co usłyszą kuratorzy czy wojewodowie, nie wpłynie już na kształt centralnie zaprogramowanych zmian. Stwarzanie pozorów debaty publicznej służy wyłącznie celom wizerunkowym.

    „Również do tego czasu samorządy przygotują uchwały w sprawie nowej sieci szkół. Uchwały te nie będą stanowiły podstawy do likwidacji gimnazjum lub szkół innego typu. Zawierać będą one wyłącznie rozwiązania dotyczące przekształcenia dotychczasowego gimnazjum oraz kształt nowej sieci szkół”. Zastąpienie słowa „likwidacja” słowem „przekształcenie” to zręczny unik, ale tylko retoryczny. Ministerialna nowomowa wypiera słowa o negatywnych skojarzeniach, a przecież prawda jest oczywista i brutalna. „Zamykamy tysiące szkół” – nikt tego oficjalnie nie powie. W sumie to „nie my zamykamy”, tylko samorządy, bo przecież „reforma” jest robiona rękoma samorządów.

    „Aby jak najlepiej przygotować Państwa do realizacji nowej podstawy programowej wypracowaliśmy spójny model doskonalenia nauczycieli. W najbliższym czasie Ośrodek Rozwoju Edukacji w Warszawie przygotuje materiały i przeprowadzi konferencje dla dyrektorów publicznych placówek doskonalenia oraz konsultantów i doradców metodycznych poszczególnych przedmiotów. Publiczne placówki doskonalenia będą miały obowiązek dotarcia z informacją na temat zmian programowych do nauczycieli poszczególnych przedmiotów. To oni zajmą się realizacją zmienionej podstawy programowej. Szkolenia zostaną zrealizowane w województwach przed zakończeniem zajęć edukacyjnych w tym roku szkolnym. Placówki mają za zadanie udostępnienie nauczycielom niezbędnych materiałów dotyczących nowej podstawy programowej”. Nic nie wynika z tej szumnej zapowiedzi, może poza „doniosłym” zadaniem dla ORE pod nowym kierownictwem. Udostępnienie materiałów w dobie internetu nie wymaga angażowania dodatkowych pośredników – z całym szacunkiem dla ośrodków doskonalenia. Nauczyciele – z założenia czytający ze zrozumieniem – są w stanie przyswoić podstawy programowe i zaplanować swoją pracę – chyba, że w tych szkoleniach chodzi o coś innego.

    „Bardzo istotne w procesie zmiany ustroju szkolnego jest dla nas Państwa wsparcie, na które czekają rodzice i uczniowie. W związku z tym uprzejmie proszę o zapoznanie rodziców z Listem Ministra Edukacji Narodowej do Rodziców oraz z założeniami i terminarzem działań związanych z wdrażaniem reformy. Proszę, aby informacje o zmianach znalazły się w gablotach informacyjnych szkół, a wspomniany list został odczytany i przekazany na najbliższych zebraniach z rodzicami”. Cóż, jak to powiadają: pan każe, sługa musi. Do tej pory w swojej pedagogicznej karierze na zebraniu klasowym odczytałem jedynie list w sprawie prewencji tzw. „świńskiej grypy”. Robienie ze szkoły pasa transmisyjnego polityki rządu, a z nauczycieli – lektorów listów ministerialnych, musi wzbudzać niepokojące skojarzenia z czasami słusznie minionymi. Gdyby reforma była wdrażana w tempie adekwatnym do jej znaczenia dla społeczeństwa z pewnością jakość komunikacji byłaby lepsza. Szkoda, że list pani minister nie był gotowy na rozpoczęcie roku szkolnego. Ups, no tak, nie było przecież na to czasu.

    „Przyjęte rozwiązania ustawowe zmieniające ustrój szkolny zabezpieczają dodatkowe miejsca pracy dla nauczycieli. W szkołach podstawowych zwiększy się liczba oddziałów, a tym samym spowoduje to łączny wzrost liczby etatów nauczycielskich o dodatkowe 5,5 tys.”. Te Himalaje hipokryzji wymagają dużo odwagi. Świetna wiadomość: „dodatkowe” 5,5 tysiąca miejsc pracy w szkołach podstawowych! Ale odejmijmy od tej i tak wysoce niepewnej liczby blisko 40 tys. etatów w gimnazjach i wówczas otrzymamy prawdziwy bilans tej niedobrej zmiany. Zastanawiające, że nie wspomina się nic o wzroście liczby etatów w liceach. Czyżby czteroletnie liceum równało się trzyletniemu pod względem ilości godzin poszczególnych przedmiotów?

    „Pragnę również poinformować o podjęciu kolejnych działań na rzecz wzmocnienia warunków funkcjonowania polskiej oświaty” – a zatem to nie koniec niespodzianek.

    „Widząc potrzebę wypracowania zmian przepisów regulujących prawa i obowiązki pracowników oświaty i dostosowania ich do współczesnych warunków pracy szkoły,  w listopadzie 2016 r. powołałam  Zespół do spraw statusu zawodowego pracowników oświaty. (…) Zadaniem Zespołu jest wypracowanie rozwiązań systemowych w dziedzinie edukacji oraz definiowanie długofalowej strategii polityki oświatowej w zakresie praw i obowiązków pracowników oświaty. Szczególny nacisk położony będzie także na kwestie finansowania oświaty, wynagradzania nauczycieli oraz innych pracowników oświaty, awansu zawodowego, czasu i warunków pracy nauczycieli oraz innych pracowników oświaty”. A jednak. Czyżby nadchodził kres Karty Nauczyciela, dyskretnie anonsowany między wierszami? A może szykuje się nowelizacja, która samej ustawy nie uśmierci, ale solidnie ją okroi? Czy aktualne „prawa i obowiązki” pracowników oświaty mają jakieś luki, że trzeba je zapisywać na nowo?

    „Dostrzegam również potrzebę godniejszego uhonorowania Państwa pracy. W budżecie na 2017 r. zaplanowano środki na pierwszą od pięciu lat waloryzację wynagrodzeń nauczycieli. Bardziej satysfakcjonująca podwyżka płac nauczycielskich możliwa będzie po dokonaniu weryfikacji zasad finansowania oświaty i wypracowaniu  efektywnego systemu wynagradzania nauczycieli w ramach Zespołu do spraw statusu zawodowego pracowników oświaty”. Obok kija jest więc i marchewka. Waloryzacja brzmi rewelacyjnie w mediach, ale po dodaniu informacji o ile wzrosną płace – brzmi już tylko śmiesznie. Brak konkretów: nie wiadomo, kiedy „dokonana” zostanie „weryfikacja zasad finansowania oświaty”. Czy to przypadkiem nie słynne gruszki na wierzbie?

Nie dość, że Polskę trapi smog, to atmosferę zatruwa jeszcze propaganda sukcesu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>