Niedobra zmiana w oświacie

Przed tygodniem „czarny protest” uświadomił rządzącym, że społeczeństwo obywatelskie w Polsce – mimo jesiennej aury – ma się nieźle i jest skłonne przypominać o swojej roli suwerena. Jutrzejsza akcja protestacyjna, organizowana przez Związek Nauczycielstwa Polskiego, ma za zadanie uświadomić, że projektowana reforma systemu oświaty wcale nie jest „dobrą zmianą”. I nie jest to, jak w odruchu obronnym twierdzi pani minister Anna Zalewska, kampania polityczna, ale manifestacja stanowiska największego związku zawodowego pracowników oświaty w Polsce, który przeżył dziesiątki partii politycznych. Jest to głos ekspertów – tysięcy nauczycieli, którzy na podstawie swojej wiedzy pedagogicznej i doświadczenia zawodowego krytycznie oceniają założenia reformy. To także głos rodziców, słusznie zaniepokojonych o los swoich dzieci.

Edukacja wymaga ewolucji, a nie rewolucji. Pośpiech w programowaniu oświaty może być jedynie szkodliwy. Budowa systemu szkolnictwa II Rzeczypospolitej trwała 14 lat, a rozpoczęła się od „sejmu nauczycielskiego”. Dziś nowy system ma powstać w rok, a merytorycznej debaty o kształcie reformy nie ma.

Reguły gry nie powinny się zmieniać w jej trakcie. Tymczasem jeszcze rok temu przez myśl nikomu nie przeszło, że ówczesne klasy piąte będą chodzić do „dosztukowanych” programowo klas VII i VIII. Jeśli zmieniamy system, to róbmy do od początku cyklu kształcenia, a nie w jego trakcie. W ten sposób krzywdzi się kilka roczników uczniów.

Likwidacja gimnazjów nie oznacza, że przestaną istnieć naturalne dla okresu dojrzewania problemy wychowawcze, z którymi polska szkoła radzi sobie nie najgorzej. Sentyment za ośmioklasową szkołą podstawową bardzo szybko zweryfikuje życie. Pomysł odseparowania starszych uczniów od młodszych z perspektywy czasu należy ocenić jako skuteczny. Powrót do modelu ośmioletniej podstawówki oznacza regres i eskalację problemów.

Finansowe skutki reformy spoczną na barkach samorządów, które będą musiały ponieść koszty dostosowania budynków i ich wyposażenia. W wielu przypadkach gmachy szkolne w sam raz odpowiadają potrzebom sześcioklasowych szkół, a ośmioklasowych po prostu nie pomieszczą. Analogicznie wygląda sprawa lokali liceów. To są realne problemy każdej gminy i każdego powiatu w Polsce.

Pamiętajmy wreszcie o losie 40 tysięcy nauczycieli oraz pracowników administracji i obsługi. Być może właśnie to oblicze reformy stanowi klucz do jej zrozumienia: wygenerowania na dłuższą metę oszczędności dla budżetu państwa?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>