Współczynnik aktywności

Klub literacki. Wieczory brydżowe. Ogólnopolski turniej siatkówki i tenisa stołowego. Plenery i wystawy malarskie. Zawody szachowe. Rajdy motorowe. „Spotkania pokoleń”. Dni Kobiet, Dni Dziecka. Rezerwowane spektakle w teatrach. Festiwale twórczości artystycznej. To tylko mały wycinek aktywności nauczycieli związkowców. Tyle, że w świetle kronik…

Zanik społecznych form życia rozpoczął się w latach 90. ubiegłego, jeszcze nie tak odległego przecież, stulecia. Paradoksalnie w warunkach nieskrępowanej wolności ludziom się odechciało aktywności społecznej. Trudno wyjaśniać ten „antyfenomen” krachem systemu społeczno-politycznego, opartego na przewodniej roli wiadomej partii (mam obiekcje przed użyciem słowa „komunizm”, bo nie do końca oddaje sens i nonsens realiów Polski Ludowej). Teoretycznie w warunkach demokracji (nie mylić z „demokracją ludową”) powinno rozwijać się społeczeństwo obywatelskie, którego istotną cechą jest popularność organizacji pozarządowych.

Na pozór (albo statystycznie rzecz ujmując) wygląda to nie tak źle. Jeśli jednak bliżej przyjrzymy się życiu tych organizacji to wnioski okazują się niewesołe. Gros z nich bazuje na aktywności pokolenia emerytów i nie byłoby w tym nic złego gdyby nie fakt, że nie widać następców. Widocznie młodzi ludzie są zbyt zajęci pracą na umowach śmieciowych, współczesną „walką o ogień” oraz stylizowaniem swoich „ego” na „fejsie”… Bo przecież chyba nie da się tego tłumaczyć wychowywaniem potomstwa, skoro kiedyś potomstwo – liczniejsze niż dziś – nie przeszkadzało… Kiedyś też trzeba było gotować obiady, robić pranie, sprzątać mieszkania itp., a jednak organizacje żyły…

Ktoś powie: związek zawodowy nie jest od organizowania partyjek brydża, plenerów i festiwali. Być może. Ale nie samym chlebem żyje człowiek. Zwłaszcza taki, który z definicji swojego zawodu przynależy do intelektualnej elity, której z całą pewnością nie da się pomylić z elitą finansową. Noblesse oblige. I to nawet w warunkach pauperyzacji. A może zwłaszcza w takich warunkach. Są przecież wartości inne niż stan konta. To, co napisałem, przy odrobinie złej woli można nazwać krytyką, ale tak nie jest. To apel o powrót do korzeni. O reintegrację naszego środowiska zawodowego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>