Miesięczne archiwum: Grudzień 2014

Minister Bez Kultury

Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego PROFESOR socjologii Lena Kolarska-Bobińska opublikowała na Twitterze wpis: „W trosce o zdrowie dziennikarzy w 2015 cala Polska odchudza red. Semke” (pisownia oryginalna). W sumie polityczna dżungla rzadko kiedy zaskakuje: jesteśmy przyzwyczajeni do niekulturalnego, by nie powiedzieć dosadniej – chamskiego – języka, ale operowanie nim przez kobietę i człowieka nauki w jednej osobie wydaje się kolejnym kamieniem milowym na drodze donikąd.

Niewybredne uwagi na temat czyjegoś wyglądu – być może nawet stanu zdrowia – najgorzej świadczą o autorze takich publicznych przemyśleń. Prawdziwy problem stanowi jednak nie sam obraźliwy tekst, ale to, z czego on wynika, a mianowicie prymitywna złośliwość oraz brak klasy i empatii. Trudno pogodzić rolę mentora naukowców i administratora polskiej nauki z harcowniczym stylem konwersacji a la Stefan Niesiołowski. Jak widać, można być profesorem, ale to nie oznacza, że posiada się elementarne poczucie kultury słowa. Czy polityka odbiera ludziom władzę nad intelektem? Jaki przykład płynie z góry? Można kogoś nie lubić, ale żeby zniżać się do konwencji podwórkowego prześmiewcy, będąc profesorem nauk humanistycznych – to jest żenujący chwyt.

Dziś autorytety upadają z hukiem – na Twitterze. Wstyd, Pani Profesor.

Próbna matura: Spokojnie, to tylko przeciek

Warszawska Okręgowa Komisja Egzaminacyjna umieściła na swoich serwerach arkusze próbnej matury kilka dni przed przeprowadzeniem ogólnopolskiej próby. Nie zostały one w żaden sposób zabezpieczone przed nieuprawnionym (czytaj: powszechnym) dostępem. Komisja bagatelizuje niedopatrzenie, tłumacząc, że próbne arkusze nie mają statusu materiałów chronionych. Mimo to pokusa zajrzenia do nich – zwłaszcza w perspektywie przekładania próbnych wyników na oceny cząstkowe, co przecież jest szeroko praktykowane – była niewątpliwa. Błądzić jest rzeczą ludzką, a co dopiero urzędniczą, jednak niektóre błędy wykazują właściwości wybitnie kompromitujące instytucje, którym się one przytrafiają. Okręgowe Komisje Egzaminacyjne w całym kraju zasadniczo funkcjonują niemal jak permanentne twierdze, ściśle strzeżone zamkami szyfrowymi i ochroną (przypomina mi się w tym miejscu zabawna scena ze szkolenia w gmachu jednej z OKE, kiedy to koleżanka utknęła na klatce schodowej między szczelnie zamkniętymi piętrami…). Brakuje tylko na korytarzach plakatów z napisem „Cisza! Wróg nasłuchuje”, ale atmosfera i tak oddaje klimat pola walki. Tymczasem ktoś wpada na „genialny” pomysł, by umieścić poufne – jeśli nie de iure, to de facto – materiały w… internecie, czyli najbezpieczniejszym sejfie świata… Najbezpieczniejszym, bo z niego nic nie zginie – za to skopiuje się po wielokroć… W takich chwilach ogarnia mnie zwątpienie, czy przypadkiem uczniowie nie wyprzedzają w logicznym myśleniu i informatycznych umiejętnościach swoich teoretycznych mistrzów…

Hekatomba w Peszawarze

Świat obiegła dziś wiadomość o makabrycznym akcie terroru, do jakiego doszło w półtoramilionowym mieście Peszawar na północy Pakistanu. Talibowie dokonali mordu na uczniach i nauczycielach miejscowej szkoły, przypisując tej bestialskiej zbrodni znaczenie polityczne i odwetowe. Bilans ofiar – ponad stu uczniów oraz kilkudziesięciu innych osób – napawa przerażeniem. Zdumiewać może nas fakt, że w imię takiej czy innej ideologii popełnia się czyny najbardziej haniebne, wybierając za „przeciwnika” ludzi, którzy nie mogą się bronić – w tym przypadku dzieci. Terroryzm nie zna granic, czego przykładem po wsze czasy pozostanie atak na wieże World Trade Center (11 IX 2001) w sercu wolnego świata… Peszawar, pozornie odległy, jest jak memento dla szczęśliwego Zachodu – szczęśliwego, bo kultywującego demokrację, prawa człowieka, rozbudowany system opieki państwa nad obywatelem.

Powiedzmy jutro naszym uczniom, jak wielkie mają szczęście, żyjąc w wolnym świecie. Ale przecież ten „nasz” świat istnieje tuż obok świata, w którym każdego dnia wybuchają bomby, przypadkowi ludzie giną na ulicach, a dzieci doświadczają głodu i nieustannego lęku. Po prostu mieliśmy trochę więcej niezasłużonego szczęścia… Nie wystarczy myśleć o budowaniu murów, oddzielających te dwa światy, by być bezpiecznym. Żaden mur nie powstrzyma zła, nienawiści, terroryzmu. Porozmawiajmy o tym z naszymi uczniami.

List jak tabloid

W nawiązaniu do opublikowanego kilka dni temu TABLOIDALNEGO „listu otwartego” ministra edukacji  do rodziców i opiekunów uczniów, przypominającego o obowiązkach szkół w zakresie organizacji opieki w okresie świątecznym, proponuję wydanie następnego listu otwartego o takiej mniej więcej treści:

„Drodzy Rodzice i Opiekunowie, przypominam, że macie prawo oczekiwać od nauczycieli wystawiania ocen celujących oraz świadectw z wyróżnieniem. Jeśli nauczyciel nie postawi szóstki to znaczy, że nie umie uczyć w taki sposób, żeby Wasze dziecko mogło tę ocenę uzyskać. Piszcie i dzwońcie, gdyby były jakieś problemy. Pozdro”.

Przed kolejnymi wyborami można jeszcze wydać bezpłatny przewodnik dla obywateli, ukazujący prawdę o próżniaczej klasie pedagogicznej, która pracuje tylko dlatego, że słyszy świst ministerialnego bata ponad wypełnionymi wodą sodową głowami.